Dysonans poznawczy jest bardzo popularnym i podstawowym zjawiskiem psychologicznym z którym chyba każdy z nas kiedyś się zapoznał. W tym artykule zwrócę uwagę na kilka niezmiernie praktycznych rad, które mogą odmienić twoje podejście do niektórych spraw. Dowiesz się dlaczego siebie potrafimy usprawiedliwiać gdy tymczasem innych surowo oceniać. Dowiesz się także kiedy stajemy się zagorzałymi przeciwnikami jakiegoś poglądu oraz jak wpłyniesz na motywację. Czy mała nagroda jest bardziej skuteczna niż duża? Już teraz możesz tego się dowiedzieć.

Zacznę od tego, że dysonans poznawczy polega na tym, że dwa elementy poznawcze są ze sobą niezgodne przez co wywołują napięcie psychiczne. Ma to miejsce np. wtedy gdy postawa, przekonanie lub opinia nie jest zgodna z zachowaniem, które przejawiamy tak jak przy klasycznym kłamstwie. Tak jak w podanym przykładzie kłamstwo jest najprostszym przykładem wyjaśnienia dysonansu. Każdy z nas uważa się za osobę porządną, moralną etc. a w kategoriach takiej osoby nie mieści się m.in kłamanie, bo uważamy, że to złe.

W związku z tym skoro już zdarzy się nam kłamstwo, to pojawia się też myśl, że jednak nie jesteśmy tacy porządni i moralni jak myśleliśmy o sobie, że jesteśmy. Można to też określić jako wyrzuty sumienia. A skoro tacy nie jesteśmy jak myśleliśmy, to zaczynamy odczuwać związany z tym nieprzyjemny dyskomfort. Nasze JA zaczyna wtedy bronić siebie by zlikwidować ten dyskomfort i mieć pozytywny obraz siebie.

Zaczynamy szukać powodów dla których kłamstwo byłoby usprawiedliwione gdyż nasze ego wymaga tego, by postrzegać siebie jako zrównoważonych, porządnych ludzi. I tutaj pojawia się pierwsza warta odnotowania konsekwencja, która wynika z dysonansu poznawczego. Polega ona na tym, że oceniamy siebie sytuacyjnie, co oznacza, że mamy tendencje do tego, by swoje nieracjonalne zachowania oceniać przez pryzmat sytuacji w której się znaleźliśmy. Jeśli więc skłamałem, to będę się usprawiedliwiał np. w ten sposób, że przecież służyło to większemu dobru, musiałem. Nasze ego będzie dotąd szukało wytłumaczenia aż znajdzie racjonalny do tego powód.

Innych oceniamy surowiej

Tymczasem okazuje się, że tacy wspaniałomyślni nie jesteśmy już w stosunku do innych osób. Inne osoby oceniamy nadając im cech osobowości, określając je epitetami. Stąd zamiast zastanawiać się, co skłoniło drugą osobę do takiego a nie innego zachowania mamy tendencję do tego, by nazywać ją jako np. głupią itp. Taka reakcja wynika z tego, że nie znamy szerszego kontekstu i historii tej osoby. Nie znamy jej innych ról społecznych, które pełni. Nie wiemy co wpłynęło na nią, jakie doświadczenia z przeszłości, z dzieciństwa itd. zaważyły na tym, że postąpiła w ten a nie inny sposób. Opieramy się jedynie na wąskim obrazie tego, co widzieliśmy.

To dlatego właśnie siebie oceniamy łagodnie szukając jakby usprawiedliwienia a innych surowo nie szczędząc ostrych słów. Typowym przykładem może być sytuacja uliczna. Inaczej postrzegamy przechodnia, który wkracza nam na ulicę a my jedziemy samochodem a inaczej w sytuacji odwrotnej. W kolejnym akapicie pokażę ci kiedy możemy być jeszcze bardziej surowi w osądzie.

Teraz chciałbym zwrócić uwagę na bardzo ciekawą rzecz. Wykonano badania w których zaaranżowano sytuację taką, że dano możliwość szóstoklasistom na ściąganie. Ta możliwość polegała na tym, że grupa otrzymała miejsce, które ułatwiało ściąganie, uwaga egzaminatora była odwrócona oraz miały jeszcze miejsce inne czynniki, które aż prosiły się o ściąganie. Nie będę dokładnie opisywał procesu tworzenia tego eksperymentu bo nie jest to istotne. To co jest ważne, to to, że jedni ściągali a inni nie. Wiadomo, że ściąganie jest czynem niemoralnym, ale co się okazało gdy poproszono potem grupy o opinię na temat ściągania?

Ci którzy nie ściągali a mieli silne pokusy mówili, że ściąganie jest bardzo złe, niemoralne. Natomiast ci, którzy ściągnęli już nie byli tak jednoznaczni w swojej ocenie, co do ściągania. Okazuje się, że ocena postawy zależy od tego jak sami postępujemy.

Ciekawą hipotezą jaką wywnioskowano z tego badania było to, że osoby, które ocierają się o pokusę, mają okazję przekroczyć swoje normy, wartości moralne i jednak nie dopuściły się do ich przekroczenia, to są w swoich osądach surowe i mają tendencję do potępiania.

Czy to czegoś ci nie przypomina? Czasem się zdarza, że ktoś mocno krytykuje pewne postawy np. związane z zachowaniami seksualnymi. Być może takie osoby właśnie same miały okazję do przekroczenia własnych norm i tego nie zrobiły.

Motywacja a dysonans poznawczy

Trzecią rzeczą na którą chciałbym zwrócić uwagę przy okazji dysonansu poznawczego, to kwestia motywacji. Dla przykładu jeśli zdarzy ci się publicznie wyrazić poglądy niezgodne z twoimi bo np. dostałeś za to wynagrodzenie, to naturalnie zachodzi tutaj dysonans. Jak poradzisz sobie z tym napięciem? Możesz uznać, że sytuacja tego od ciebie wymagała, bo zarobiłeś odpowiednią kwotę. W ten sposób wytłumaczyłeś sobie dlaczego to zrobiłeś, usprawiedliwiłeś się okolicznościami i pozbyłeś się dysonansu.

JA, ego musi widzieć siebie w dobrym świetle a taka sytuacja zaburza ten rytm dlatego zaczynamy postrzegać swoje zachowania i usprawiedliwiać je przez pryzmat sytuacji. Jeśli znajdziemy odpowiednio umotywowane, racjonalne wyjaśnienie, to odczuwamy ulgę. Co się jednak dzieje, gdy nasze JA nie może znaleźć na tyle odpowiednio racjonalnej przyczyny by się usprawiedliwić? Wtedy zaczyna szukać uzasadnienia wewnętrznego.

Zauważ, że usprawiedliwiając się przez sytuacje dokonywaliśmy usprawiedliwienia zewnętrznego, czyli opartego na zewnętrznych okolicznościach. Jeśli nie uda się nam usprawiedliwić w ten sposób, to będziemy dążyć do redukcji dysonansu poprzez uzasadnienie wewnętrzne, które polega jak się zaraz przekonasz na zmianie postawy.

Gdyby pojawiła się sytuacja podobna do tej powyżej z tą różnicą, że ktoś zapłaciłby nam za wyrażenie poglądów innych od naszych za niewielką, śmieszną kwotę, to redukcja dysonansu polegałaby na tym, że prawdopodobnie szukalibyśmy wewnętrznego uzasadnienia dla tego czynu, co wiązałoby się z jakąś formą przyjęcia tych poglądów za własne, bo przecież nikt normalny, racjonalny (według naszego JA) nie wyraża publicznie takich rzeczy za śmieszną cenę, która nie może być nagrodą samą w sobie.

Z tego wynika jedna bardzo istotna rzecz. Mała nagroda jest lepsza od dużej ponieważ w przypadku małej musisz szukać wewnętrznego uzasadnienia dla niej. Oznacza to, że jeśli chcesz kogoś do czegoś zmotywować, to dając mu małą nagrodę zmienisz jego podejście, wewnętrzne nastawienie. Po prostu taka osoba sama siebie przekona do takiej postawy. Działa to też w przypadku kary. Mała kara jest lepsza od dużej. Wymierzając komuś surową karę możemy przyczynić się do tego, że karany czyn stanie się atrakcyjniejszy.

Przyznam się, że ostatnio zastosowałem to w przypadku mojego dziecka. Nie chciałem by dziecko dotykało kuchenki dlatego mówiłem, że jeśli będzie dotykać tej kuchenki, to poparzy się i będzie go to bardzo bolało oraz będzie płakać (mała kara) zamiast stosować zakazów i gróźb. Efekt był taki, że chłopiec sam zrezygnował z dotykania kuchenki 🙂

Jak widzisz dysonans poznawczy ma szerokie zastosowanie a to, co przedstawiłem w tym artykule to tylko część tej wiedzy.

 

Czy lubisz już fanpage? Polub teraz